Dar Andrzeja Wajdy dla Krakowa mieści najlepszą w Polsce kolekcję sztuki japońskiej, od drzeworytów Hokusaia po współczesny design, w nadrzecznym budynku naprzeciw Wawelu.
Muzeum Manggha stoi na wiślanym bulwarze w krakowskich Dębnikach, dokładnie naprzeciw Wawelu. Wyrosło z obsesji jednego kolekcjonera na punkcie Japonii i z wdzięczności jednego filmowca, i pozostaje najlepszym miejscem w Polsce do oglądania japońskich drzeworytów. Jego nadrzeczna kawiarnia ma w bonusie jeden z najpiękniejszych widoków na Wawel w mieście.
Manggha to muzeum i centrum kultury poświęcone japońskiej sztuce, designowi i technologii. Jego rdzeniem jest kolekcja Feliksa Jasieńskiego, krytyka sztuki piszącego około 1900 roku pod pseudonimem Manggha, który zgromadził tysiące japońskich grafik, ceramiki i rzemiosła. Niski budynek o falistym kształcie zaprojektował japoński architekt Arata Isozaki, a jego szklana ściana kadruje Wawel po drugiej stronie rzeki.
Jasieński zapisał swoją kolekcję Muzeum Narodowemu w Krakowie, gdzie przez dekady leżała głównie w magazynach. Reżyser Andrzej Wajda, którego te grafiki poruszyły w młodości, postanowił dać im dom: gdy w 1987 roku otrzymał Nagrodę Kioto, przeznaczył pieniądze na budowę osobnego muzeum. Manggha została otwarta w 1994 roku i od tego czasu pozostaje kotwicą polsko-japońskiej wymiany kulturalnej, z wystawami, koncertami, warsztatami i szkołą języka japońskiego.
Wystawy są biletowane w typowych muzealnych cenach, a muzeum jest zwykle nieczynne w poniedziałki; godziny otwarcia i bieżące wystawy się zmieniają, więc przed wizytą sprawdź oficjalną stronę. Ponieważ ekspozycje rotują, to, co zobaczysz, zależy od pory roku, i właśnie dlatego stali bywalcy wracają. Zaplanuj 1,5 do 2 godzin w środku, więcej, jeśli potem zasiedzisz się w kawiarni.
Z Wawelu to około dziesięciu minut spacerem: przejdź mostem poniżej zamku i idź bulwarem do niskiego budynku na drugim brzegu. Tramwaje zatrzymują się nieopodal na Rondzie Grunwaldzkim, a nadrzeczne bulwary sprawiają, że dojście pieszo przy dobrej pogodzie to czysta przyjemność. Ten odcinek rzeki pod Wawelem mija też kilka przejażdżek melexem po Krakowie.
Zaplanuj wizytę tak, by skończyć w kawiarni późnym popołudniem, gdy światło kładzie się na Wawelu po drugiej stronie wody. Połącz Mangghę ze spacerem na południe wzdłuż rzeki do Podgórza i na kopiec Krakusa po najlepszą darmową panoramę miasta. Jak wpisać południowy brzeg w szerszy plan, podpowie nasz przewodnik po Krakowie.
Około 1,5 do 2 godzin spokojnie wystarczy na bieżące wystawy, plus dodatkowy czas na kawiarnię i spacer bulwarem.
Tak, zwłaszcza jeśli interesują cię japońskie grafiki, design lub architektura. To też dobra opcja na deszczowy dzień, z nagrodą na końcu: widokiem na Wawel z kawiarni.
Idź na południe przez Stare Miasto na Wawel, przejdź przez rzekę poniżej zamku i dalej bulwarem; cała trasa zajmuje około 25 minut. Tramwaj do Ronda Grunwaldzkiego to szybsza opcja.
To pseudonim kolekcjonera Feliksa Jasieńskiego, zapożyczony ze słynnych szkicowników Hokusaia. Muzeum odziedziczyło po nim i kolekcję, i przydomek.
Całkiem tak. Wystawy są wizualne i niewielkie, a muzeum prowadzi warsztaty i wydarzenia kulturalne; jeśli przychodzisz z dziećmi, sprawdź program.
Book a tour, hop on an electric cart, or arrange a private transfer.